Wernisaż fotograficzny

wernisaż w Busku

Wybrałam się do Buska Zdrój na jakiś wernisaż.  Była piękna pogoda, a ja uwielbiam wycieczki samochodowe. Trzymam kierownicę jedną ręką, red bull między nogami, muza ryczy…. A wokół piękne krajobrazy, skąpane w złocistym, popołudniowym słońcu. Okolice Kielc są bardzo fotogeniczne i nie bez powodu świętokrzyska szkoła krajobrazu znana jest na całym świecie. Jeden z prekursorów tej szkoły, Janusz Buczkowski, powiedział kiedyś w jednym z wywiadów: „Fotografia łączy w sobie realizm i czarnoksięstwo”. Jest rzeczywiście coś magicznego w manipulowaniu rzeczywistością na zdjęciach. Nic w tym złego. Jeżeli jej nie odnajduję, wymyślam ją. Świat fotografii składa się w większości ze złodziei. Reszta to oszuści. Tacy sami jak my, tylko gorsi, bo się nie przyznają. To hipo..hondria…  hipo..plazja.. Hipoteza? Fotografowie albo kradną rzeczywistość, albo ją oszukują, manipulując nią na zdjęciach. A potem nam je sprzedają. To takie trochę weksle bez pokrycia.

Na wernisażu było dużo gości. Na ścianach wisiały jakieś zdjęcia, chyba pejzaże okolicy. Ludzie pili wino i rozmawiali. Jedną z rozmów udało mi się podsłuchać:

– Trzeba te zdjęcia sprzedać. Nieważnie, czy są dobre. Wszystko można wypromować.

– Ale ja nie po to robię tą wystawę.

– A po co ją robisz?

– Nie zależy mi na tym, żeby przyszli ci, których fotografia w ogóle nie interesuje i patrzyli tylko albo na moją dupę albo na to, kto jeszcze przyszedł. Nie potrzebuję żeby mnie oceniała banda snobów z przerostem ego…

Taka prosta prawda o światku fotografii. Oczywiście nie trzeba się z nią zgadzać.



Leave a Comment